sobota, 31 maja 2014

Hi, do you remember me??




Tak dawno mnie tu nie było, że właściwie nie wiem od czego zacząć.

Przepraszać za nieobecność czy udać ze nic się nie stało? Tyle razy robiłam przerwy. Kolejna chyba nikogo nie dziwi. Bardzo chciałam aby blog był tym czymś co pomoże mi nad sobą pracować, rozwijać się. Prawdopodobnie gdybym się przyłożyła, skorzystała ze wszystkich okazji kto wie.......

Niestety blog prowadzony jest w porywach mojego lepszego samopoczucia i aż dziw bierze, że nie zamknęłam go przez tyle lat. Niestety ta chwila kiedyś musiała nadejść.

Wszystkie krawieckie projekty zostały upchnięte do wora wraz ze zniknięciem pracowni. Jej miejsce zajęła sypialnia - 38m wymaga nie lada kreatywności ;). Udawanie, że robię coś twórczego na stole w kuchni miedzy śniadaniem, a gotowaniem klusek na obiad naprawdę nie ma sensu. A ja czuję, że na łeb na szyję lecę w monotonie życia - praca, dom, pranie, sprzątanie, gotowanie - cholera czasem mam dość. Bezsens codzienności sprawia, że wszystko inne traci na wartości i wydaje się być równie nudne.

Wiem, że muszę zrobić COŚ ale nie wiem CO i JAK.
Na razie się poddałam.






 Dziś chciałam się z Wami pożegnać. 
Podziękować za wszystkie ciepłe słowa. Za odwiedziny.
 Do zobaczenia - może kiedyś :*****









czwartek, 6 lutego 2014

OVERSIZE COAT





Długo mnie nie było.... Nie przyznam, że to z mojej winy zwale na niedyspozycje M. Biedaczysko zaniemogło ale już jest lepiej i będziemy focić moją twórczość :D

Na pierwszy ogień idzie płaszcz. Uwielbiam go to mało powiedziane. Jest za.........y!!  Dawno nie uszyłam nic co tak bardzo by mnie zachwyciło.

Płaszcz szyje się dokładnie tak jak ten niebieski Powiększyłam tylko kołnierz i urozmaiciłam sobie prostotę szycia kombinując jak wszyć piankę do prawie gotowego płaszcza. 


Kociszcze oczywiście przebieg prac nadzorowały - no bo jak inaczej. Z efektu końcowego jesteśmy wszyscy bardzo zadowoleni.


PŁASZCZ, TOREBKA HAND MADE  / CZAPKA C&A /  SPODNIE,BLUZKA F&F / 



czwartek, 2 stycznia 2014

GRAY&ORANGE




Spódnica miała być sukienką. Miała być gotowa na święta. Niestety za jej wykańczanie zabrałam się dwie godziny przed wigilią. Oczywiście cały plan od początku skazany był na porażkę ale nie... no przecież dam radę!! Cóż to jest podwinąć spódnicę, wszyć rękawy, odszyć dekolt - niby nic, ale nie w tak krótkim czasie.Przeliczyłam swoje możliwości. W panice biegałam po domu aaa nie zdążę!!! aaaa nie mam się w co ubrać!!!
Po świętach już na spokojnie przemyślałam potrzebę posiadania sukienki. Doszłam do wniosku, że chyba lepszym rozwiązaniem będzie spódnica. Dobrze wygląda ze zwykłym topem, elegancką koszulą i ze swetrem. A sukienkę najpewniej założyłabym raz, a później wepchnęła w najciemniejszy kąt szafy.

  

BUTY NN / SWETEREK SH / CZAPKA C&A / NASZYJNIK MOHITO /
PŁASZCZ, SPÓDNICA SZALIK HAND MADE

Spódnicę szyje się dokładnie tak jak tą bordową. Drobne zmiany wprowadziłam przy krojeniu. Szara jest z ogromnego koła, bo strasznie zależało mi na wielkich zakładkach.


 Koty jak zwykle na posterunku.


Obrzucam brzegi spódnicy. Muszę chyba przeprosić sąsiadów mój nowy overlock chodzi strasznie głośno :D


Wymyśliłam sobie kieszonki. W szwie bocznym zostawiamy otwór.


 I odszywamy workiem kieszeniowym


Całość usiłujemy wcisnąć do paska, robiąc zakładki według własnych upodobań.
I na tym etapie dopadło mnie choróbsko. Dlatego nie skończyłam tego wszystkiego wcześniej tylko zostawiłam na ostatnią chwilę.


24 grudzień. Placek w piekarniku, pierogi zrobione, choinka ubrana, podłoga umyta. Można działać.
Gruby przyszedł rzucić okiem cóż takiego robię.


A ja wszystko na raz. To trochę spódnicy, to trochę bluzki.


 Kot uznał że dłużej już na to patrzeć nie może....


Poszłam w jego ślady. Odłożyłam wszystko. Wyłączyłam maszynę. Wzięłam głęboki wdech.... Cholera nie mam się w co ubrać...
Ostatecznie na kolację wigilijną wybrałam się w tej zielonej sukience.
Ale za rok na pewno przygotuję wszystko wcześniej :D